wtorek, 14 listopada 2017

Co ja tutaj robię...

...uuu co ja tutaj robię.... 😃 A kocyki dla maluszków. Tym razem podszyte. Większy minky, a mniejszy flanelką. Trochę mi z nimi zeszło ale w końcu są













niedziela, 27 sierpnia 2017

Mało mnie, wiem. Ale jak wiadomo życie pisze swoje scenariusze i różnie się układa. U schyłku lata powstały kocyki dla wcześniaczków i mała zazdrostka do pokoju malucha.




















niedziela, 28 maja 2017

Też tak czasem macie?

Raz, drugi i trzeci pierdyknął kosz ze zmywarki. Oczywiście pełen szklanek bo przecież pusty nie może pierdyknąć, nieprawdaż? Pomyślałam na spokojnie (ku#%^#%@$$@$%), że nawet Mona Lisa się sypie i pewnie coś tam się wzięło i urwało. Wiedziona mą kobiecą ciekawością pogmerałam w bebechach maszyny bez której nie widzę sensu egzystować w kuchni i znalazłam. Taki pierdolnik, z kółeczkiem się ujebał. Żeby było śmieszniej w ilości sztuk dwie.  Wchodzę na Mistrza Googiela i myślę, że takie wichajster ki to pewnie uszczuplą znowu moje skromne budżety, a tu pffff, prooooszę państwa! Toż to warte tyle co pierścionek w otchłani Mordoru. Nie wiem już jak działa system przesyłek bo jak zamawiałam prezent na już to po tygodniu dotarł na moje wygwizdowo, a takie kółeczka moi drodzy- nie do wiary! O świcie dnia następnego, kiedy ja jeszcze w peniuarach (czytaj dresy po którymś dziecku, co go już nosić nie chciało) dostarcza mi je uśmiechnięty jak zawsze kurier, pan Dariusz, którego moje poranne imidże już nie szokują, choć za pierwszym razem prawie, że omdlał. Ale do brzegu. Otóż tak sobie myślę, że te kółeczka (plus wichajsterki, rzecz jasna) to musiały zwyczajnie przeturlać się elegancko przez znaczną część trasy i pan Dariusz to je zwyczajnie po drodze przechwycił. Wymiana tego to już dziecinnie prosta była. Wyjebać jedne, założyć drugie. Jaka radocha, jaka ja zdolna jestem i jaka utalentowana, sama dałam radę yey! Cztery kółeczka wyjęłam, cztery założyłam, pikuś. 





Tak coś koło tygodnia działało ok. W końcu przestałam wydłubywać potłuczone szkło z filtera. A później ta uparta franca, zmywarka znaczy, zaczęła sobie podczas pracy otwierać drzwi. Rozumiecie? No jak ja kuźwa zmywam to drzwi nie otwieram bo po co? A tej się coś pojebało i dawaj otwierać coraz to częściej.  Jak już zaczęłam używać krzesła do podpierania to se pomyślałam, że coś jest jednak nie helloł i postanowiłam znowu zadziałać. Że ja nie dam rady?! Ja?! Ja jestem jak ten osioł uparty. Jak nie, jak tak! Poszukałam śrubokręciki różne, wymacałam gdzie są śrubki i testuję gdzie tu się ustawia te popieprzone blokady, co by franca  drzwi nie rozwierała. Ja to nawet wkrętarki użyłam. Tylko jak te drzwi co to się rozwierały, teraz pierdolnęły o glebę to zrozumiałam, że to nie te śrubki. No żesz nie do wiary! No czekaj ty, ja ci jeszcze pokażę, że zamkniesz te swoje odrzwia! Wkurw wpasował mi się w poziom focha normalnie. Załączyły się podzespoły do tej pory uśpione bo nie codziennie buduję promy kosmiczne, choć od święta mi się zdarza. I jak się tak spięłam, skupiłam się przy wkręcaniu tych nieszczęsnych drzwi, zaświtała mi jedna, straszna myśl.  Wyciągnęłam ponownie kosz, który wcześniej tak elegancko uzbroiłam w te chujdygi …I co? I nie wiem jak ja się matematyki uczyłam i kto mi tą maturę dał jak ja liczyć nie umiem. W szynie jak byk leżały po prawicy cztery kółeczka, a po lewej TADAM pięć! Pięć kurwa i przez to drzwi opierając się o wystającą szynę, MUSIAŁY  się otwierać. Proszę abyście w komentarzach  nie pisali propozycji stanów umysłowych bo już sobie wszystkie wygulgałam. Z Martini.

Pozdrawiam

środa, 3 maja 2017

Taka wiosna

Siedzę cichutko, na wiosnę cieplutką czekam. A przyszło mi dziergać czapki i ciepłe okrycia. Taka pogoda, takie potrzeby 😏

Różowa czapka Gabi została już przetestowana i polubiona. Włóczka Diana Cheval Blanc (1,5motka) i szydełko 4,5mm.











Ja biegając z gołą głową po wietrznym ogrodzie też odczuwam chłód, więc z Zuzy, szydełkiem 3,5 szybciutko wydziergałam taką prostą czapeczkę dla siebie.







Do grupy wspólnie dziergającej kocyki, poleciały kwadraciki. Link do tej grupy na pasku bloga, gdyby ktoś chciał wesprzeć.






 I na koniec coś, z czego Gabi jest absolutnie ukontentowana. Jutro będzie premiera, zobaczymy jak się będzie sprawować. Włóczka Dora i szydełko 4mm.














niedziela, 26 marca 2017

Przed szaleństwem z koszyczkami

Na wiosenne okna wyszydełkowałam dwie zawieszki. Sympatycznie wyglądają w słońcu, które w końcu zaczyna świecić








A jak wiosna to już wkrótce trzeba ozdabiać koszyczki, więc i serwetusie nowe.











Użyte nici to Cable 5 i Muza 20, przy szydełku 1,5 i 0,9
Do tego koszyczka też trzeba coś włożyć, wiec wspólnie z dziećmi eksperymentowaliśmy. Brak profesjonalizmu, ale dla nas najpiękniejsze 💗








Bardzo się cieszę, że pomimo przerw jakie Wam czasem serwuję, wciąż zaglądacie w moje skromne progi. To dla mnie bardzo dużo znaczy kochani. Dziękuję 💓

wtorek, 14 marca 2017

Wykończenie

Zmobilizowałam się w końcu i wykończyłam robótkę, która ciągle lądowała w szufladzie. Albo i ona mnie.  1,5 roku zabawy, rzucania w kąt, wabienia i dalszego supłania. Kiedy się za nią zabierałam miał być obrus. Jest raczej bieżnik. Ale wymiar 98X53cm tez nie jest zły. Wiem jedno- robienie wciąż tych samych elementów i chowanie  wszystkich niteczek potrafi człowieka znużyć i zniechęcić. Użyłam cable5, ale nie wiem ile łącznie poszło materiału bo przez ten czas pogubiłam gdzieś karteczki na których notowałam. Mówcie mi Lady Chaos 😆
Wzór p. Stawasza.











piątek, 16 grudnia 2016

Trochę frajdy

Zrobiłam frajdę sobie i dzieciakom- oni mieli zajęcie na kilka godzin, a ja chwilę spokoju. Trochę włóczki i takie efekty. Ciekawa jestem kiedy złożą zamówienie na kolejne produkty ☺
























Część tworków wykombinowałam sama, część posiłkowane wzorami
http://www.craftster.org/forum/index.php?topic=170387.0

http://www.craftymarie.com/2014/05/free-mini-crochet-strawberry-pattern.html?m=1

niedziela, 11 grudnia 2016

Przepis na bombkowe galotki ;)

Rozpisałam dwie bombeczki, które pokazywałam w ostatnim wpisie. Może jeszcze zdążycie ;) Ja używałam Aidy 20. Gdyby coś było niezrozumiałe to proszę pytać ;)






Ruszył też inny mój blog na temat książek i filmów. Gdyby ktoś był zainteresowany tematem, a jeszcze lubił na ten temat dyskutować to zapraszam uprzejmie:) http://jabezsnu.blogspot.com/

wtorek, 6 grudnia 2016

Gacięta na bombięta ;)

Ubieranie bombeczek stało się dość popularne w ostatnich latach. Chociaż w tym roku nie miałam ich w planach, powstały na specjalną prośbę. Wzory to trochę mojej inwencji  i sporo inspiracji od Renulka- jasna sprawa. Wszystkie wysupełkowane na Aida 10
















Te dwie ostatnie to już całkowita moja wariacja ;)

piątek, 11 listopada 2016

Kolejny post z czapkami

Miałam już skończyć ale się okazało, że znowu nie mam co na łepetynę włożyć, a Malizna wymyśliła sobie tygryska. Wobec czego znowu Was pomęczę czapami :D




Włóczka  himalaya everyday, szydełko 4 i 5mm


Himalaya yarn supersoft, szydełko 5 i 5,5mm

poniedziałek, 24 października 2016

,,Sprawiedliwy"

Wzruszająca historia, opowieść o zachowaniach ludzkich, o odruchach serca dławionych strachem. Sceny wojny przeplatają się tutaj z niemal baśniowymi klimatami. Czytam, że film jest krytykowany głównie za wielowątkowość, Dla mnie to wspaniała opowieść dziewczynki, która przeżyła holocaust. Opowieść, którą sama snuje, a jednocześnie poznaje tajemnice o których nie miała pojęcia.
Cała istota filmu to właściwie pokazanie człowieczeństwa w skrajnych przypadkach. Ja wiem, że takich filmów i o podobnej tematyce było już wiele. Ale ten jest wyjątkowy przez postać Pajdka. Ot, prostego człowieka, troszkę odrealnionego, traktowanego przez innych jak nieszkodliwego wariata. Kochającego zwierzęta równie mocno jak ludzi. Odrobinę nieobecnego, sprawiającego wrażenie, że wie więcej od innych.  Mam wrażenie, że to postać tak kluczowa, że bez niej przeżycie dziewczynki nie byłoby możliwe.
Jest też drugi biegun tej opowieści- uratowana Hania, wraca po latach wbrew sobie. Jest pełna żalu i zgorzknienia, W miarę jednak poznawania historii swego ocalenia, zmienia się na naszych oczach. Przenosząc się w czas ukrywania w przeróżnych miejscach, w czas gdy straciła rodzinę i w magiczny czas spędzony na wędrówkach i rozmowach z Pajdkiem, odkrywa ile zawdzięcza innym ludziom. Odkrywa ile oni poświęcili, jak wiele ryzykowali i jak bardzo nie chcą, by to co zrobili nazywano bohaterstwem.
Jeśli ktoś lubi filmy o takiej tematyce, nie znajdzie tu niczego odkrywczego, wszystko to już było. Jednak sposób w jaki tym razem przedstawioną tą opowieść jest szczególny, rzewny, pełen nostalgii i mimo wszystko wiary w człowieka






sobota, 22 października 2016

Migawki października

Co tam u nas słychać




Głównie to sobie robimy dobrze- grzejemy się w domku, wcinamy dobre jedzonko, ale jeszcze na powietrzu zgarniamy co się da. Wedrujemy, poznajemy, podziwiamy...