Powolutku tworzymy sobie ozdoby, dzieciaki szaleją z bombkami, łańcuchami i czasem zadziwiają własnymi pomysłami. Zdjęć nie wiele i to nie najlepsze, chwilowo musicie mi to wybaczyć ;)
Ubrałam kilka bombeczek- pomysły na wzorki po części moje, po części podpatrzone u Renulka
Wianuszek z którym się zmierzyłam po raz pierwszy. Inspiracją do niego, jak i do choinek wcześniej pokazywanych był oczywiście cudowny blog Ani
Skromny stroiczek ze złoconych orzechów
To już dzieło Średniej- sama ambitnie wykonała projekt, wycięła szablon, upiekła, skleiła i ozdobiła i podoba mi się :D
A Malizna zagarnęła pierniczki i pracowicie przykolorowała ;) Zrobić jej zdjęcie, żeby przez chwilę się nie ruszała graniczy z cudem :P
piątek, 13 grudnia 2013
sobota, 23 listopada 2013
To samo ale i debiut
No więc u mnie nadal śnieżynkowo i bombkowo i ogólnie świąteczne ozdoby lecą, o takie
Na ostatniej fotce bombka prawie w całości wykonana małymi łapkami Malizny :)
A odnośnie debiutu- otóż w końcu wzięłam w końcu to nieszczęsne szydełko i wydziergałam opaskę bo dziewczę truło i truło. I co? Jakoś poszło. Tyle, że teraz starsze laski też chcą, ot będzie trzeba dalej dłubać....
No nie jest zjawiskowo, ale i tak dumnam z siebie :P
Na ostatniej fotce bombka prawie w całości wykonana małymi łapkami Malizny :)
A odnośnie debiutu- otóż w końcu wzięłam w końcu to nieszczęsne szydełko i wydziergałam opaskę bo dziewczę truło i truło. I co? Jakoś poszło. Tyle, że teraz starsze laski też chcą, ot będzie trzeba dalej dłubać....
No nie jest zjawiskowo, ale i tak dumnam z siebie :P
poniedziałek, 11 listopada 2013
W przerwie...
W przerwie od produkowania kolejnych śnieżynek zdarza mi się ostatnio pobawić innymi technikami. Po raz pierwszy spróbowałam bombek- karczochów i mniej więcej tak wyglądają, mocno jeszcze niedoskonałe.
Są bardzo materiało i czasożerne, ale również wciągają, więc i moje dziewczyny zmierzyły się z tematem i udało im się poradzić wcale nie gorzej od mamy
Dawno nie pokazywałam też nic biżuteryjnego. Trochę dlatego, że niewiele mogę teraz usiedzieć przy biurku, a pomysły które czekają na realizację niestety wymagają sporo czasu. Trochę dlatego, że pomimo pozornego posiadania czasu to i tak jakoś ten czas mi strasznie szybko ucieka. A trochę dlatego, że znowu mnie porywa w inne techniki i pomysły, które powolutku staram się realizować. No i czasem czas na chwalenie jest baaardzo spóźniony z powodu mojej szczerej niechęci do robienia zdjęć. Tak było np. z tym wisiorkiem, który powstał jeszcze chyba w maju- o zgrozo!
I podobnie było ze sznurami koralikowymi- nie zliczę prób, kiedy podchodziłam do nich jak pies do jeża. Ale w końcu leżąc wygodnie wsparta na podusi mogłam dłubać i pruć, próbować i pruć, aż w końcu się udało! Pierwsze moje potworki w większości zagarnęły moje dziewczyny
....ale idąc za ciosem w pocie czoła zmierzyłam się też z ukośnikiem. I tego nie oddałam! Jest mój, o!
Kilkakrotnie był już poruszany temat moich zdolności szydełkowych- otóż nie mam żadnych. Te prace są pierwszą próbą ujarzmienia tej techniki i znając siebie - sama się boję w którą stronę to pójdzie

sobota, 19 października 2013
Trochę świątecznie i konik
Na warsztacie głównie świąteczne ozdoby, np. takie o:
Wzory ściągnięte dawno temu z różnych stron z internetu.
Dla mojej siostry, niepoprawnej fascynatki koni zrobiłam taki drobiażdżek. Bardzo jej się spodobał co ucieszyło mnie najbardziej
Wzory ściągnięte dawno temu z różnych stron z internetu.
Dla mojej siostry, niepoprawnej fascynatki koni zrobiłam taki drobiażdżek. Bardzo jej się spodobał co ucieszyło mnie najbardziej
poniedziałek, 14 października 2013
sobota, 14 września 2013
Z nadejściem jesieni, rozpoczął się i rok szkolny- wywiadówki odbębnione, poranki wróciły do normalnego trybu i powinnam wrócić do swoich robótek...No tak powinnam, ale pomimo tego, że więcej czasu odpoczywam i coś tam dłubię to wciąż nie ma czym się chwalić. A to mi coś nie wyszło jak chciałam, a to znowu brakuje mi wykończenia, a to znowu fot nie chce się zrobić przy tym świetle...No i tak mija ten czas, a na blogu pajęczyny trzeba będzie wymiatać...Mówię Wam, stan odmienny robi dziwne rzeczy z człowiekiem
Pamiętam, że jeszcze w czerwcu obiecałam pokazać wykończoną i trochę też wymęczoną serwetkę wg Renulka. Serweta już od dawna leży na stole- bądź na szafce gdzie jest bezpiecznie oddalona od pewnych lepkich łapek...Czas na odsłonę
Oprócz tej, dość sporej pracy, powstała jeszcze mniejsza. Wzór pochodzi z gazetki ,,moje robótki"
I miałam nietypową prośbę od koleżanki Drugiej- przyniosła mi w garści rozsypane koraliki żeby coś z tego zrobić. Dołożyłam troszkę drobiazgu od siebie i już- wyglądała tak
No i w końcu, w końcu! Bo zabierałam się za to od kiedy Kama na swoim blogu pochwaliła ten przepis. Proste, szybkie, a przekąska dla łasuchów na zawołanie. Tym bardziej, że ostatnie jabłuszka jeszcze możemy wykorzystać. Tak wyglądały moje Lwie Paszcze
A teraz już zmykam- kocyk i herbatka oraz zalegające lekturki
Zdrówka Wam życzę bo u mnie niestety sezon wirusowy rozpoczęła Malizna

Pamiętam, że jeszcze w czerwcu obiecałam pokazać wykończoną i trochę też wymęczoną serwetkę wg Renulka. Serweta już od dawna leży na stole- bądź na szafce gdzie jest bezpiecznie oddalona od pewnych lepkich łapek...Czas na odsłonę
I miałam nietypową prośbę od koleżanki Drugiej- przyniosła mi w garści rozsypane koraliki żeby coś z tego zrobić. Dołożyłam troszkę drobiazgu od siebie i już- wyglądała tak
Zdrówka Wam życzę bo u mnie niestety sezon wirusowy rozpoczęła Malizna

sobota, 24 sierpnia 2013
Strażacki piknik wielozadaniowy
No to jestem- znalazłam chwilkę na notkę. Proszę o wybaczenie, że mnie tak mało ostatnio ale głównie zajmuję się radosnym oczekiwaniem :D
Ale żeby nie było - robię inne rzeczy chociaż nie tak intensywnie. I tak zostałam poproszona o pomoc w przygotowaniu kilku recyklingowych drobiazgów na nadchodzący piknik. Piknik organizowany przez naszych strażaków miał kilka punktów głównych- przede wszystkim nagłośnienie akcji ,,Drużyna szpiku" (tutaj link do filmiku gdzie M. Steczkowska dziękuje naszym chłopakom), aukcje dla Oli- dziewczynki, którą postanowiliśmy wesprzeć, pokaz strażackich możliwości, konkursy dla dzieciaków i rodziców, a przede wszystkim dobrą zabawę. I możecie mi wierzyć, że tak było.
Na początek zabraliśmy się do pracy. Pomagało wiele chętnych osób- dzieciaków jak i dorosłych.
Zdjęć mało bo i czasu było nie wiele a pracy sporo. Dobrze, że chęci były ogromne.
Później prezentowaliśmy się mniej więcej tak
Teraz troszkę o atrakcjach
Zaprezentowano nowoczesny sprzęt...
Ale żeby nie było - robię inne rzeczy chociaż nie tak intensywnie. I tak zostałam poproszona o pomoc w przygotowaniu kilku recyklingowych drobiazgów na nadchodzący piknik. Piknik organizowany przez naszych strażaków miał kilka punktów głównych- przede wszystkim nagłośnienie akcji ,,Drużyna szpiku" (tutaj link do filmiku gdzie M. Steczkowska dziękuje naszym chłopakom), aukcje dla Oli- dziewczynki, którą postanowiliśmy wesprzeć, pokaz strażackich możliwości, konkursy dla dzieciaków i rodziców, a przede wszystkim dobrą zabawę. I możecie mi wierzyć, że tak było.
Na początek zabraliśmy się do pracy. Pomagało wiele chętnych osób- dzieciaków jak i dorosłych.
Zdjęć mało bo i czasu było nie wiele a pracy sporo. Dobrze, że chęci były ogromne.
Później prezentowaliśmy się mniej więcej tak
A to już nasza Ola
Teraz troszkę o atrakcjach
Zaprezentowano nowoczesny sprzęt...
I ten używany przez naszych dziadków.Ale i dzisiejsi strażacy świetnie sobie poradzili z jego obsługą
Ubieranie mundurów na czas nie jest łatwe- nie jedne spodnie opadły w biegu :D
Ale udało się i woda popłynęła. Nie obyło się oczywiście bez uroczego chlapnięcia na uczestników.Tradycyjnie :D
Tradycyjnie również odbyło się rzucanie gumowcem na odległość. Nie mam pojęcia jakie zastosowanie to ma w pożarnictwie ale nieprzewidywalność lotu obuwia zaskakuje czasem nawet organizatorów :P
No i oczywiście rozgrywki międzydrużynowe
Zaproszono też na pokaz uroczego, policyjnego wilczurka :)
W konkursie dla rodzin, mamy dały prawdziwy popis kręcenia. Jak widać dowolność technik bez ograniczenia :D
Stół pełen nagród dla dzieciaków, które bardzo chętnie brały udział w konkursach
Ja miałam fajną miejscówkę- obok parkował sprzęt strażacki, a plac zabaw na wyciągnięcie ręki więc Malizna nie była utrapieniem :D
Poza tym można było wziąć udział w konkursie dla maluchów. Zgarnęliśmy nagrodę, a co :D
Albo wymalować pyszczek:D
A to wszystko pod czujnym okiem Julitki- uroczej mamy Oli :)
Junior w loterii wygrał rower. To dopiero było zaskoczenie i radość :)
Te małe gwiazdy dały popis śpiewu i bardzo dużo pomagały w przygotowaniach do aukcji :)
Nie wszystko zdążyłam sfotografować, dzień zleciał bardzo szybko, a wieczorem była jeszcze zabawa z tańcami gdzie grał nasz rodzimy zespół.
Ufff- chyba pierwszy raz w życiu publikuję tak duży post, ale może chociaż tak mogę zrekompensować Wam moją przydługą nieobecność :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)