....a raczej wymęczony chyba. Zważając, że dłubałam przy nim jakieś dobre 3 miesiące. Ale przygodowo było- leciał w kąt jak się pomysliłam, dwa razy dokupywałam kordonek, a prucie było rekordowe. Atmosfera sięgneła zenitu jak musiałam spruć siedem, SIEDEM rzędów zanim się pokapowałam, że zgubiłam jedną krateczkę...Ale jak już w końcu doszłam do końca to poczułam się okropnie bezczynna. Duży projekt w kącie to jednak jest mobilizująca sprawa

W sumie zużyłam coś około 4 moteczków Maxi. Dzięuję Agatce z pasmanterii WYDZIERGANA za ściąganie specjalnie tego koloru

Kochani oto mój pierwszy filecik, bagatelka 96cm średnicy.
Cudo zrobiłaś!!
OdpowiedzUsuńdobrze że ją skończyłaś, bo serwetka wyszła przepięknie :)
Niesamowita. Nie mogę wyjść z podziwu dla efektu i Twojej włożonej w tę serwetkę pracy.
OdpowiedzUsuńCudo! Oplacalo sie tyle przy tym nameczyc :)
OdpowiedzUsuńŚliczności! Przepiękny wzór i doskonały kolor - bardzo mi się podoba :-) Uwielbiam filet i takie cudne serwety :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Piekna jest ta twoja bagatelka
OdpowiedzUsuńPrzepięknie wygląda i wart jest każdej poświęconej mu chwili! Gratuluję wytrwałości:)
OdpowiedzUsuńAle cudny! Pod każdym względem łącznie z kolorem :)
OdpowiedzUsuńNie dość, że pierwszy to jeszcze taki ogromny! :)Brawo i gratuluję cierpliwości, bo ja nigdy nie zrobiłam tak dużej serwety :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Piękna, na pewno wymagała gara cierpliwości! Gratuluję!
OdpowiedzUsuńNapracowałaś się przy tym fileciku ale było warto, serweta jest piękna.
OdpowiedzUsuńKochana cudo , ale pracy włożyłaś w to piękność pozdrawiam Dusia
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńthank you
سعودي اوتو