środa, 8 kwietnia 2015

Frywolnie u podstaw czyli jakie czółenko

Coraz więcej osób ma ochotę na frywolitkowanie. To mnie bardzo cieszy. Na samym początku rodzi się wiele pytań, które później wydają nam się błahe, badź oczywiste i nawet się nad nimi nie zastanawiamy. Jednak te pierwsze chwile kiedy odkrywamy w sobie objawy zarażenia frywolnego to głównie pytania i wątpliwości co do wyboru narzędzi i materiału. Postaram się przedstawić kilka przydatnych informacji.
Na początek czółenka czy igły- tutaj nie mam zbyt dużego pola do popisu bo ja od początku jestem czółenkowa, dlatego wypowiem się w tym temacie. Wiem, że wzory wykonane igłą nie są tak zwarte i sztywne jak te, wykonane na czółenku. Wbrew pozorom to tylko na początku praca z tym narzędziem wydaje sie tak skomplikowana. Ale uwierzcie mi- to całkiem jak z jazdą na rowerze- jak już utrzymacie równowagę to nic was nie zatrzyma.
I teraz kwestia wyboru, a więc jakie czółenko wybrać. Wybór jest dość spory, jest wiele kształtów, rozmiarów i każdy niestety sam indywidualnie musi znaleźć to jedno, idealne dla swoich rąk. W moich zbiorach jest kilka różnych modeli. Ale nie dlatego, że ciągle szukam, ja po prostu uwielbiam czółenka . Tak po cichu to sobie myślę, że mogłabym mieć je wszystkie i czułabym niedosyt. No bo nawet ten sam model w innym kolorze jest już inny i można go pragnąć równie mocno



Moim ulubionym czółenkiem jest takie- dla mnie idealnie leży w dłoni, nici mieści w sam raz.



Takie duże sztuki przydają się przy wykonywaniu prac z koralikami bądź też przy serwetach, kiedy potrzebujemy nawijać dużo nici.




Te małe, bardzo leciutkie też się dobrze sprawują. Są jeszcze bursztynowe- bardziej masywne, z ciaśniejszym ,,dziubkiem" firmy Prym, które mają wielu zwolenników.
W moich szufladach nie ma czółenka z szydełkiem- być może dlatego, że zniechęciły mnie szpulki, które po kilku nawinieciach wyrabiały się na ząbkach i po prostu wypadały.
Przy pierwszym zakupie należy pamiętać aby zamówić sobie od razu dwie sztuki. Bardzo szybko bowiem się okaże, że radzicie sobie świetnie, a tworzenie koronek w większości opiera się na użyciu dwóch nośników.
Na koniec jeszcze tylko przewrotnie dodam, że obok igły i czółenka istnieje jeszcze frywolitka szydełkowa- tak więc macie w czym wybierać i testować tą technikę 

13 komentarzy:

  1. Fajnie gdyby to byla zapowiedz cyklu , dla poczatkujacycch , mnie bardzo czegos takiego brakowalo , jakie czolenko , jakie nici , czy kupic ksiazkę , czy nie warto , czy wybrac net , czy szukac kursu ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się i o tym napisać :) Dobrze, że mi podpowiadacie czego potrzeba. Postaram się przybliżyć temat :)

      Usuń
  2. Te z pierwszego wpisu są moimi aktualnie ulubionymi ( i bursztynowe też) - ale zaraz po zakupie konsekwentnie obcinam im dzioba. W spiłowanej wersji są cudowne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi ten dziobek jakoś tak właśnie nadaje odpowiedniejszego kształtu chyba bo w wersji bez dzioba jakoś mi się w łapce gubią. Niektórzy potrafią nimi przeciągać nitkę przez pętelkę albo pruć węzełki- mi wygodniej szydełkiem, więc w tym celu na pewno mi nie służy ;)

      Usuń
  3. Ja mam jedno czółenko a i tak nie radzę sobie z nim :P Co jakiś czas wracam do czółenka, może w końcu mnie polubi, a jeśli nie to kupię igły :D Za każdym razem jak widzę twoje prace to bardziej pragnę się nauczyć tej techniki ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, szydełko masz opanowane pięknie to i na tym polu byś sobie poradziła. Jak masz ochotę to zapraszam na naszą grupę na fb- staramy się pozytywnie zarażać i pomagać w nauce :)

      Usuń
  4. Joasiu mimo ze wolę igłę to od czasu do czasu ćwiczę tez czółenko- wkurza mnie, ale może kiedyś "siadzie mi "tez tak jak igła?
    ale na razie te dzióbki strasznie mi przeszkadzają, więc takie czółenko sobie leży a działam na bursztynowym:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Działaj, działaj, w końcu się uda :) Chociaż tobie to i na igiełce pięknie idzie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zaczynałam na igle, ale teraz kocham czółenko. Także wolę te z dziubkiem, czasem przeciągam nim nitki przez pikotki, a także używam ich do rozsupływania węzełków, bądź pomyłek. Bursztynowego nie za bardzo lubię, bo jakoś mi nie leży i już. Tak jak piszesz, każdy musi sobie wyrobić zdanie. Fajny post, jak pozwolisz to wrzucę linka do niego w naszej zabawie w "oswajanie frywolitki"
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. No właśnie mam podobnie z tymi czółenkami :)
    A linka możesz wstawić, będzie mi miło jak sie komuś przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  8. a pamiętam jak się uczyłaś ;)

    Asiu a Ty nie masz czółenka drewnianego ode mnie ? ciekawa jestem Twojej opinii bo Agnieszce nie podeszły a bardzo wiele dziewczyn sobie chwali i wciąż zamawiają ....

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja pamiętam jakie mi się to wydawało pokićkane :D
    A wiesz, że jeszcze nie mam tych czółenek? Co prawda macałam u Agi ale swoich nie mam. Trzeba będzie to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, jeśli będzie cykl dla zupełnie zielonych to mam szansę coś uszczknąć dla siebie. Frywolitka jest moim marzeniem i już nawet miałam zakupione czółenko i piękny kordonek Cebelia DMC i na tym się skończyło. Kordonek powoli zużywam do ukośników :/ Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń