Jestem, choć robótkowo mało się dziś pochwalę bo czas świąteczny spędziłam dość intensywnie. W tym roku to prawie jazda na rollercoasterze. Ufff, ocieram pot z czoła i powoli, baaardzo powoli zamierzam wrócić do normalności. Wiadomo, że plany sobie, a życie sobie, jednak robię co mogę .
Póki co pochwalę się jeszcze cotton ballsami, które wykańczałam na ostatnią chwilę przed świętami.
Mały koszyczek powstały z porzuconej w kącie Dory i szydełka 3mm. Nie jest tak sztywny jak sznurkowe, ale na bieżące, drobne robótki jak znalazł. Tutaj, aktualnie rosnąca powoli serweta frywolitkowa. Jej początki juz Wam pokazywałam.
No i jeszcze coś na słodko bo Malizna urodzinki kolejne obchodziła. Trochę się pobawiłam innymi zabawkami
Pozdrawiam kochani i mam nadzieję, że będziecie mi tak pięknie towarzyszyć również w tym roku
