Na początek czółenka czy igły- tutaj nie mam zbyt dużego pola do popisu bo ja od początku jestem czółenkowa, dlatego wypowiem się w tym temacie. Wiem, że wzory wykonane igłą nie są tak zwarte i sztywne jak te, wykonane na czółenku. Wbrew pozorom to tylko na początku praca z tym narzędziem wydaje sie tak skomplikowana. Ale uwierzcie mi- to całkiem jak z jazdą na rowerze- jak już utrzymacie równowagę to nic was nie zatrzyma.
I teraz kwestia wyboru, a więc jakie czółenko wybrać. Wybór jest dość spory, jest wiele kształtów, rozmiarów i każdy niestety sam indywidualnie musi znaleźć to jedno, idealne dla swoich rąk. W moich zbiorach jest kilka różnych modeli. Ale nie dlatego, że ciągle szukam, ja po prostu uwielbiam czółenka . Tak po cichu to sobie myślę, że mogłabym mieć je wszystkie i czułabym niedosyt. No bo nawet ten sam model w innym kolorze jest już inny i można go pragnąć równie mocno 
Moim ulubionym czółenkiem jest takie- dla mnie idealnie leży w dłoni, nici mieści w sam raz.
Takie duże sztuki przydają się przy wykonywaniu prac z koralikami bądź też przy serwetach, kiedy potrzebujemy nawijać dużo nici.
Te małe, bardzo leciutkie też się dobrze sprawują. Są jeszcze bursztynowe- bardziej masywne, z ciaśniejszym ,,dziubkiem" firmy Prym, które mają wielu zwolenników.
W moich szufladach nie ma czółenka z szydełkiem- być może dlatego, że zniechęciły mnie szpulki, które po kilku nawinieciach wyrabiały się na ząbkach i po prostu wypadały.
Przy pierwszym zakupie należy pamiętać aby zamówić sobie od razu dwie sztuki. Bardzo szybko bowiem się okaże, że radzicie sobie świetnie, a tworzenie koronek w większości opiera się na użyciu dwóch nośników.
Na koniec jeszcze tylko przewrotnie dodam, że obok igły i czółenka istnieje jeszcze frywolitka szydełkowa- tak więc macie w czym wybierać i testować tą technikę
Moim ulubionym czółenkiem jest takie- dla mnie idealnie leży w dłoni, nici mieści w sam raz.
Takie duże sztuki przydają się przy wykonywaniu prac z koralikami bądź też przy serwetach, kiedy potrzebujemy nawijać dużo nici.
Te małe, bardzo leciutkie też się dobrze sprawują. Są jeszcze bursztynowe- bardziej masywne, z ciaśniejszym ,,dziubkiem" firmy Prym, które mają wielu zwolenników.
W moich szufladach nie ma czółenka z szydełkiem- być może dlatego, że zniechęciły mnie szpulki, które po kilku nawinieciach wyrabiały się na ząbkach i po prostu wypadały.
Przy pierwszym zakupie należy pamiętać aby zamówić sobie od razu dwie sztuki. Bardzo szybko bowiem się okaże, że radzicie sobie świetnie, a tworzenie koronek w większości opiera się na użyciu dwóch nośników.
Na koniec jeszcze tylko przewrotnie dodam, że obok igły i czółenka istnieje jeszcze frywolitka szydełkowa- tak więc macie w czym wybierać i testować tą technikę