Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawki. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 15 listopada 2020
poniedziałek, 24 sierpnia 2020
środa, 4 marca 2020
Potwór na zlecenie
Jeden z trudniejszych projektów z jakimi się ostatnio zmagałam. Zleceniodawcą był mój syn, który sceptycznie podchodził do tego, że uda się stworzyć jego wymyślonego potworka. W sumie to i ja sama byłam sceptyczna i zdawało mi się, że polegnę bo cóż- projekt do łatwych nie należał. No ale, słowo się rzekło więc dzieło trzeba dokończyć. Na końcu synka zatkało (uwierzcie, nie często mu się to zdarza
;) ) i stwierdził, że jest jeszcze lepszy niż sobie wyobrażał 
piątek, 1 lutego 2019
piątek, 16 grudnia 2016
Trochę frajdy
Zrobiłam frajdę sobie i dzieciakom- oni mieli zajęcie na kilka godzin, a ja chwilę spokoju. Trochę włóczki i takie efekty. Ciekawa jestem kiedy złożą zamówienie na kolejne produkty ☺
Część tworków wykombinowałam sama, część posiłkowane wzorami
http://www.craftster.org/forum/index.php?topic=170387.0
http://www.craftymarie.com/2014/05/free-mini-crochet-strawberry-pattern.html?m=1
Część tworków wykombinowałam sama, część posiłkowane wzorami
http://www.craftster.org/forum/index.php?topic=170387.0
http://www.craftymarie.com/2014/05/free-mini-crochet-strawberry-pattern.html?m=1
poniedziałek, 7 lipca 2014
Nie tylko biedronka nie ma ogonka
Malizna uwielbia Hello Kitty i zapragnęła wydzierganej przytulanki. No cóż, szydełko mnie jednak nie lubi, zawsze jakiś psikus mi zmaluje. Nie obyło się bez problemu, ale jak ktoś jest kombinatorem to zawsze jakoś wybrnie. Czasem lepiej, czasem gorzej. Schemacik miałam na oku już wcześniej. Znalazłam go u Kasi .
Fajnie objaśniony, same półsłupki, pfi, tylko zrobić. Poszła głowa, potem miały być łapki ale ten, no....No nie szło. Spędziłam cały wieczór na przeliczaniu, próbowaniu i pruciu. W końcu wzięłam się za tułów, a w międzyczasie poprosiłam Kasię o wsparcie, mając nadzieję, że udzieli mi rady. Oczywiście Kasia bardzo szybko odpisała ku mojemu zdziwieniu bo wiem, że jest bardzo zajęta. Cierpliwie wytłumaczyła i wyszło tak jak myślałam- rozwiązanie tak proste, że aż banalne. Chichocząc i nie dowierzając, kręcąc głową nad swoim gapiostwem wyszły i łapki. Potem cały zestaw co był potrzebny leżał sobie na stole jak nie przymierzając części ciała i tak sobie krytycznie spojrzałam i już wiedziałam, że będzie znowu bolało.
Tym bardziej, że Elfik domagał się co chwilę czegoś złośliwiec jeden, a ja już, teraz, natychmiast chciałam skończyć i już! No ale odczekałam, zasiadłam i zaczęłam od uszu. Mój bosiu, w ogóle nie podobne przecież! I ogonek! Nie zapomnieć o ogonku, ale zaraz, zaraz, czy on właściwie powinien być pod sukienką? Czy już później, na? Hm, dziwne. Schemat znowu zrobił się zaczarowany i nieczytelny, Kasia też nic o tym nie wspomniała, ale dobra. Najpierw pyszczek...Szyłam, prułam....No dobra, z grubsza podobna do....dalekiej kuzynki wspomnianego kotka! Ale co tam! Dobrze szło, kończyny, kiecusia, elegancja i kwiaty....
Malizna ,,jestem z ciebie dumna mamusiu", a najstarsze diablę, myk zerka pod sukienkę i z satysfakcją ,,nie ma ogonka!" No kurdeś! No faktycznie nie ma! Ale jakoś na tej sukience słabo mi pasował, a po co pod sukienką, skoro i tak nie widać, hę?
No to i zostało.
Najważniejsze, że Malizna zatargała sobie do łóżka co jest oznaką wielkiego uwielbienia.
Ufff, poszło. Teraz tylko się przekonałam, że baaardzo potrzebuję intensywnego przeszkolenia z szydełkowania bo co baboli narobiłam to moje!
Sesja tylko z Malizną bo nie wypuszcza z łapek
A tu jeszcze nowy pomocnik- już się łajzolek do nitek przymierza i nie wiem czy mi się to podoba
Ale jak się złościć?
Na dziś to tyle w temacie kotów :D
I jeszcze raz bardzo dziękuję Ci Kasiu!
Fajnie objaśniony, same półsłupki, pfi, tylko zrobić. Poszła głowa, potem miały być łapki ale ten, no....No nie szło. Spędziłam cały wieczór na przeliczaniu, próbowaniu i pruciu. W końcu wzięłam się za tułów, a w międzyczasie poprosiłam Kasię o wsparcie, mając nadzieję, że udzieli mi rady. Oczywiście Kasia bardzo szybko odpisała ku mojemu zdziwieniu bo wiem, że jest bardzo zajęta. Cierpliwie wytłumaczyła i wyszło tak jak myślałam- rozwiązanie tak proste, że aż banalne. Chichocząc i nie dowierzając, kręcąc głową nad swoim gapiostwem wyszły i łapki. Potem cały zestaw co był potrzebny leżał sobie na stole jak nie przymierzając części ciała i tak sobie krytycznie spojrzałam i już wiedziałam, że będzie znowu bolało.
Tym bardziej, że Elfik domagał się co chwilę czegoś złośliwiec jeden, a ja już, teraz, natychmiast chciałam skończyć i już! No ale odczekałam, zasiadłam i zaczęłam od uszu. Mój bosiu, w ogóle nie podobne przecież! I ogonek! Nie zapomnieć o ogonku, ale zaraz, zaraz, czy on właściwie powinien być pod sukienką? Czy już później, na? Hm, dziwne. Schemat znowu zrobił się zaczarowany i nieczytelny, Kasia też nic o tym nie wspomniała, ale dobra. Najpierw pyszczek...Szyłam, prułam....No dobra, z grubsza podobna do....dalekiej kuzynki wspomnianego kotka! Ale co tam! Dobrze szło, kończyny, kiecusia, elegancja i kwiaty....
Malizna ,,jestem z ciebie dumna mamusiu", a najstarsze diablę, myk zerka pod sukienkę i z satysfakcją ,,nie ma ogonka!" No kurdeś! No faktycznie nie ma! Ale jakoś na tej sukience słabo mi pasował, a po co pod sukienką, skoro i tak nie widać, hę?
No to i zostało.
Najważniejsze, że Malizna zatargała sobie do łóżka co jest oznaką wielkiego uwielbienia.
Ufff, poszło. Teraz tylko się przekonałam, że baaardzo potrzebuję intensywnego przeszkolenia z szydełkowania bo co baboli narobiłam to moje!
A tu jeszcze nowy pomocnik- już się łajzolek do nitek przymierza i nie wiem czy mi się to podoba
Ale jak się złościć?
Na dziś to tyle w temacie kotów :D
I jeszcze raz bardzo dziękuję Ci Kasiu!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





