Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na zamówienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na zamówienie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 sierpnia 2020

Szydełkowe lale dwie

Inspiracją do stworzenia laleczek był wzór Diany Patskun


















środa, 2 marca 2016

Bardzo nudny post w jednym temacie

Dzisiaj wrzucam same serwetki bo się naprodukowało. W różnych rozmiarach- do koszyczków malutkich i tych większych. Popełnione Muzą 20 i szydełkiem 0,9 mm


































sobota, 20 lutego 2016

Stropiony baranek

Tak sobie pomalutku zmierzamy ku wielkanocnym klimatom. A zima czy też wiosna- zlały się w jedną, kapryśną pogodę. To sypnie śniegiem, to zleje deszczem, wychłoszcze wiatrem, to znowu spowije mgłą....W sumie nie narzekam. Nie marznę to i może tak być. Póki co.



Baranek też jakiś taki nie zdecydowany. Cieszyć się, czy zaszyć w ciepłym sianku? Jeszcze chyba nie jestem gotów na występy w koszyczkach....









A te też już się wyszykowały. Ubrały trochę kolorków, żeby wiosenkę przywołać.




Już się nawet kurczątka wykluły. Tylko malusie takie, mikruski nieboraczki.



Na łapku widać, że okruszki takie, w koszyczku jak łupinka...


niedziela, 12 kwietnia 2015

Najwyższa pora!

W końcu wiosna odnalazła do nas drogę. Cieszę się ogromnie i nie biorę pod uwagę żadnych ochłodzeń, mrozów, ba! Nawrotu zimy. Nie, nie, nie i koniec! Na ten rok wystarczy. A skoro już aura odpowiednia to należy ją wykorzystać. Przez jakiś czas głównymi robótkami bedą te ogrodowe, ale na pewno będę do Was zaglądać. Żeby jednak jakoś ruszyć z tym nowym sezonem to czas na zaległości i opóźnienia.
Czapka minionkowa dla Elfa na chłodne poranki. Włóczki to Dora i i jeszcze jakaś- pogubiłam etykiety i nie jestem pewna. Ale są to już zdecydowanie cieńsze, w sam raz na wiosnę.






Kolejna to czapka dla Malizny- wymysliłam, że zrobię ją tzw. ryżem. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. A robiłam dobry tydzień- męczący, włóczko i czasożerny wzór. Ale wyglądem zrehabilitowała mi te trudy. Wykorzystałam włóczki Camilla 6/4 i Timya na szydełko 2,5 i 2,1. 






W tej długiej robocie pilnie kibicowała mi ruda kita



Żeby się uporać z zaległościami to jeszcze koszyczek z wikliny, który był wypleciony z myślą o moich storczykach. Ale wypleciony był- uwaga, uwaga!- ze 3 lata temu   I tyle też czekał na pomalowanie. Wszystko dlatego, że kwiatuchy chorowały, nie chciały kwitnąć i trochę potrwało zanim udało mi się je jakoś zregenerować. Ale jak już wracały do formy, przypomniałam sobie o koszyku i w ten sposób kolejny ufiok trafił na salony.







Przypominam jeszcze swoją prośbę o zaglądanie na aukcje dla Kubusia, wciąż zbieramy  . Jest cień szansy, że może się uda leczyć maluszka za granicą, więc wciąż potrzebujemy pomocy.  KLIKAMY 
Na dziś tyle. Słoneczka Wam życzę i pozdrawiam serdecznie 

niedziela, 22 marca 2015

Ostatnie

U mnie już raczej ostatnie ozdoby wielkanocne. Po wirusowych historiach dzieciaków, w końcu mnie dopadło. Dzisiaj musze się trochę zregenerować bo ktoś musi okna umyć. Ciekawe na kogo wypadnie...
Stadko zajaczków


Mniejsze i większe serweteczki do koszyczka



Ten gęsty, zwarty wzór chyba najlepiej mi leży. Ładnie wygląda i wygodnie się robi.



A z takim motywem starłam sie po raz pierwszy i chociaż nieźle wygląda, raczej nie szybko po niego sięgnę. Trochę się z nim namęczyłam.
I jeszcze na koniec jajeczka Malizny, które ozdobią świąteczne gałązki.



To teraz pod kocyk uciekam z kubeczkiem cherbatki.
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę zdrowej wiosny.

poniedziałek, 16 marca 2015

sobota, 24 stycznia 2015

Zimowe biadolenie

Męczę się, normalnie się już męczę. Ani to ciepło, ani to zimno. Spadł śnieg, a pod nim wstrętna breja. Śnieżki nie ulepisz, Malizna orzełka chciała zrobić to bryznęła plerami w bajoro, sprytnie śniegiem przykryte....
Staram się cieszyć każdą porą roku, ale litości, takiego wariactwa to ja za swojego żywota jeszcze nie widziałam. No ale ja dopiero pierwszą setkę ciągnę, może przy drugiej mniej rzeczy dziwić mnie będzie. Setka- miałam na myśli wiek, nie wódę, jakby ktoś miał wątpliwości.
Chociaż tak sobie myślę, że to zdanie również i do wódeczki może pasować....
O czym by tu Wam dzisiaj... O balu bedzie. I koronie. Właściwie głównie o koronie. Otóż Malizna szykowała się na bal karawałowy. Już po Nowym Roku planowała stroje. I tak wiedziałam, że stanie na różowym i pewnie księżniczkowym. Ale przecież musiała być faza elfa i wróżki i kombinowanie z koronkami, tasiemkami... A na koniec co? Różowa księżniczka! No więc i korona musiała być. I była taka lekko się wyróżniająca w tłumie innych księżniczek z koronami plastikowymi, cekinowymi i bardzo błyszczącymi.



A schemacik znalazłam u Woalki. Bardzo ładnie się prezentuje.
Na razie tyle. Idę dopić kawę i zebrać się do kupy. Wzywajcie wiosnę kochani!

niedziela, 18 stycznia 2015

Spadek formy

Ostatnio trochę mi wszystko opadło, że się tak wyraże. Wszystko idzie jak po grudzie. Do tego dopadła mnie jakaś infekcja smarkata i jestem trochę marudna. Opieram się tym negatywnym odczuciom, ale czasem, no czasem człowiekowi się nie chce szarpać i tak sobie pozwala trochę pokaprysić, poużalać nad sobą
Dobrze, że chociaż czasami jak Elfik padnie można kawę wypić. Czasem udaje mi się wypić całą nawet...

A jak ma dobrą noc to nawet sie uda wykończyć to i owo



I tutaj znowu Himalaya Everyday Big. Uwielbiam ją. Grubaśna, milutka i przyjemna w robocie.



I po raz pierwszy pracowałam  włóczką My Boshi. Też przyjemna, jednak ciut cieńsza.
Teraz mam na tapecie coś wiekszego. Pochłonęło mi już kilka wieczorów i nerwów bo nie idzie po mojej myśli. Ale jeszcze trochę i pokażę. Cierpliwości Wam i sobie życzę