czwartek, 19 listopada 2015

Do znudzenia....

...bo znowu czapy. Tym razem biała, grubaśna z eveyday big i testowy kapturek dla Malizny.










Teraz urodził mi się pomysł na serwetę frywoitkową. Jak mnie za szybko nie znudzi to może obrusik. Póki co powstaje mozolnie bo nie dość, że u mnie koronki powstają dość wolno to i innych zajęć masa. Ale działam....




Jest też mała zmiana logo. Wciąż szukam tego idealnego

niedziela, 8 listopada 2015

Wirus

Wirus ale taki nieszkodliwy. Bo te sympatyczne żółte stworki pomimo zapanowania nad dziecięcymi umysłami, żadnej szkody im nie czynią. Ja przyznaję, że w ostatnim czasie wyskakiwały na mnie tak często, że już mi się przejadły, ale czego się nie robi na prośbę dzieci....
Próbę podjęłam jakiś czas temu




Opornie mi to szło. Włóczka Alize Baby Wool i szydełko 2,75 jakoś nie chciały współpracować. Nitka mi się rozłaziła, za mocno naciągałam półsłupki no jednym słowem koszmar. Ale się nie poddałam



No szału nie ma, widać, że wymęczone. I jeszcze Bob jest ale temu to oczy wyszły koszmarnie więc się na fotkę nie załapał.
Ale jak już zestaw trafił do małych łapek, poczułam niedosyt i złapałam włóczkę Gerlach, która czekała na testy. Szydełko 4,5 no i kochani! Co tu dużo mówić, większe formy zdecydowanie wygodniej i przyjemniej mi się dzierga. Poszło szybciutko, bez prucia i problemów. A włóczka fajna- odrobinę przypomina Everyday Big, choć z piedestału mojego prywatnego jej nie zdjęła.






Jeszcze jeden plus tej nitki-  kolor jest neonkowy więc w realu wygląda o wiele korzystniej.
Dla porównania jeszcze wielkość dziergadełek- wzór ten sam, grubość włóczki zrobiła swoje :








wtorek, 27 października 2015

Złocista pora

Jesień piękna tego roku- ciepło, słonecznie i te kolory! Czerwień została już tylko miejscami, na resztkach sumaków i powojach, ale złoto pyszni się jeszcze. Jest go jeszcze sporo do przegrabienia. Z grubsza taki widok mam z okna. Grabi już nawet nie chowam. Czekają w pogotowiu....





Dzieciaki znudzone tym szelestem, opadaniem, szuraniem to ruszamy w nasze wędrowanie przez pola puste, ozłocone, w mgłę spowite....












A wieczorami, żeby rozluźnić dłonie po ciężarach codzienności, cichutko śmigają czółenka i snują śnieżynki, łańcuchy, zawieszki...


















wtorek, 6 października 2015

Cieplejsze

Tym razem na szydełku Everyday Big- moja ulubiona, gruba i cieplutka. Trochę nadwyrężyłam sobie nadgarstek ale są kolejne czapy. Do znudzenia. Ale taki mamy klimat, że czapy potrzebne
























czwartek, 1 października 2015

Czapką w jesień

Wpadłam w wir czapkowania. Chłody wkradają się do domu i wieczory zakutane w kocyk, ogrzane herbatką sprzyjają takim udziergom.
























Wszystkie czapuchy z zapasów ,,kotka". Jeszcze trochę zostało więc uciekam i pozdrawiam Was gorąco 

czwartek, 17 września 2015

To już ten czas...

...kiedy na waszych blogach widzę już świąteczne ozdoby, a ja jeszcze żyję latem. Normalka. Ale cóż zrobić, że tak mam. Mimo wszystko jednak, kiedy nagle dzień kończy się chłodnym już wieczorem, a poranki nie zachęcają do biegania boso, trzeba pomyśleć o tym nieuchronnym. No i tak, powoli zaczynam czapkowanie....
Chociaż wcale, ale to wcale mi się nie podoba.

















Komplecik dla Malizny. Włóczka Diane, bardzo mięciutki, delikatny akryl. Kolor szary 058, kolor różowy 070. Szydełko 4 i 6 mm









I kotek dla Elfika z.... kotka Użyłam szydełka 3,5mm

wtorek, 8 września 2015

Co by tu znowu

Tak sobie myślę co wam napisać.... Na pogodę narzekać nie będę, deszcz potrzebny, choć ten chłód mógłby jeszcze poczekać. Na sytuację z imigrantami, na nerwy, które ostatnio mam na politykę.... E, mam dosyć. Nie będę w to brnąć. Lato się chyli ku końcowi więc chwycę może więcej robótek. Może będzie w końcu więcej prac do pokazania....
Póki co pierwsza sukienusia z Baby Cotton. Malizna nie mogła się doczekać debiutu.













Próby ogarnięcia filetu po swojemu. Trochę przerabiałam wzór i mierzyłam się z materią. Póki co wiszą sobie nad łóżeczkiem Elfika ale chyba pomyślę nad fajnymi ramkami. Specjalistki wypatrzą gdzie mi się brzeg pokiepścił ale rozszerzanie baaaardzo opornie mi idzie. Za nic nie chce równać. Myślę, że z czasem ogarnę.




A ogólnie to będzie mi brakować tych naszych szwędów i wiecznego przebywania w ogrodzie, na polach i łąkach. Jesień kochani jak nic.....