Wirus ale taki nieszkodliwy. Bo te sympatyczne żółte stworki pomimo zapanowania nad dziecięcymi umysłami, żadnej szkody im nie czynią. Ja przyznaję, że w ostatnim czasie wyskakiwały na mnie tak często, że już mi się przejadły, ale czego się nie robi na prośbę dzieci....
Próbę podjęłam jakiś czas temu
Opornie mi to szło. Włóczka Alize Baby Wool i szydełko 2,75 jakoś nie chciały współpracować. Nitka mi się rozłaziła, za mocno naciągałam półsłupki no jednym słowem koszmar. Ale się nie poddałam
No szału nie ma, widać, że wymęczone. I jeszcze Bob jest ale temu to oczy wyszły koszmarnie więc się na fotkę nie załapał.
Ale jak już zestaw trafił do małych łapek, poczułam niedosyt i złapałam włóczkę Gerlach, która czekała na testy. Szydełko 4,5 no i kochani! Co tu dużo mówić, większe formy zdecydowanie wygodniej i przyjemniej mi się dzierga. Poszło szybciutko, bez prucia i problemów. A włóczka fajna- odrobinę przypomina Everyday Big, choć z piedestału mojego prywatnego jej nie zdjęła.
Jeszcze jeden plus tej nitki- kolor jest neonkowy więc w realu wygląda o wiele korzystniej.
Dla porównania jeszcze wielkość dziergadełek- wzór ten sam, grubość włóczki zrobiła swoje :