sobota, 6 lutego 2016

Jajcowy filet

Kiedyś pisałam o kłopotliwym dodawaniu oczek w filetowych wzorach. Trenowałam, pytałam (czytaj trułam poopę co niektórym) i odkryłam, że głównym powodem moich porażek było za duże szydełko! No w zyciu bym nie wpadła! No i jak już wleciałam w trans to wiecie co? No nawet, nawet, zaczęło mi wychodzić. Śmiem jednak twierdzić, że lepiej w moim przypadku unikać wzorów gdzie dodaje się krateczki na kóńcu rzędów...








Te na pierwszym zdjęciu, robione z zamysłem powieszenia w oknie.
A nawiązując do tytułu posta- jedna z serwetek to prawdziwa jajcara. Nie tylko dlatego, że z takim motywem, o nie!
Zobaczcie sami



I z innej perspektywy....




...Mamo, dlaczego zrobiłaś dziadka w kasku?!

Co tam u mnie jeszcze- w tamtym roku pokazywałam kwadraty szydełkowane na kocyk dla chorego chłopca. Grupa dziewcząt robi elementy i potem jedna bidula to wszystko zszywa. W końcu projekt udało się dokończyć i wygląda tak




Podaję link do licytacji TUTAJ  ,może ktoś się pokusi na pomoc w leczeniu Bartusia. Albo chociaż udostępni wśród swoich znajomych? Sami wiecie jak takie małe niby wsparcie, potrafi  przynieść wiele dobrego.
Ruszyły kolejne projekty więc mamy pełne ręce pracy. Gdyby ktoś chciał się przyłączyć- zachęcam serdecznie.
A ja zmykam do robótek....Znowu zaczęłam kilka, ale dążę do celu. Na koniec pokażę jeszcze maleńkie postępy przy serwecie.




Ledwie kilka kwadratów przybyło. Muszę na chwilę odsapnąć od tego motywu.
Pozdrawiam Was serdecznie

niedziela, 31 stycznia 2016

Recykling

Nazbierało się w domu trochę gazet, dawno nie wyplatałam, więc usiadłam. Oj, dawno tego nie robiłam, co widać. Ale koszyczki w naszym domu są w sporych ilościach bo my takie chomiki jesteśmy i potrzebujemy ich na nasze szpargałki. Poza tym niedługo na jajeczka się przydadzą.
Trochę pokombinowałam bo przecież jakby czegoś nowego nie próbować. To przecież nie możliwe jest.



Ten był wyplatany z rurek wcześniej malowanych farbą. Okropnie twarde i ciężko było upilnować wszystko, żeby równiutko wyszło.






Te już pomalowane po wyplataniu. Farba taka ładna, śmietankowa, czego na moich fotkach oczywiście nie widać. No i wykończenie górnego brzegu- zawsze coś pokićkam...


Czasem lubię zostawić też w takiej naturalnej formie, pomalowane tylko lakierem dla wzmocnienia.




I tutaj również tylko lakier. Testowałam trochę inny wzór, a wyszedł inny. Ot taka niespodzianka.






I już ostatni eksperymet- rurki najpierw ,,postarzałam" w naparze z kawy i dopiero potem wyplatałam. Biały pasek zrobił ciekawy akcent. Praca trudna- rurki kruszyły się i łamały, były bardzo sztywne. 
Wszystkie koszyki zostały na koniec potraktowane lakierem.
Na razieie mam dość wyplatania. Jeśli się znowu skuszę to już na pewno nie będę wcześniej malować rurek.

środa, 6 stycznia 2016

Z nowym rokiem

Jestem, choć robótkowo mało się dziś pochwalę bo czas świąteczny spędziłam dość intensywnie. W tym roku to prawie jazda na rollercoasterze. Ufff, ocieram pot z czoła i powoli, baaardzo powoli zamierzam wrócić do normalności. Wiadomo, że plany sobie, a życie sobie, jednak robię co mogę .
Póki co pochwalę się jeszcze cotton ballsami, które wykańczałam na ostatnią chwilę przed świętami. 












Mały koszyczek powstały z porzuconej w kącie Dory i szydełka 3mm. Nie jest tak sztywny jak sznurkowe, ale na bieżące, drobne robótki jak znalazł. Tutaj, aktualnie rosnąca powoli serweta frywolitkowa. Jej początki juz Wam pokazywałam.







No i jeszcze coś na słodko bo Malizna urodzinki kolejne obchodziła. Trochę się pobawiłam innymi zabawkami







Pozdrawiam kochani i mam nadzieję, że będziecie mi tak pięknie towarzyszyć również w tym roku

środa, 16 grudnia 2015

Teraz moje

Cotton balls coraz częściej goszczą w waszych domach. Ja się trochę wahałam ale jednak się skusiłam i też wymachałam na szydełku. Różne kształty, rozmiary i kolory bo to taka wersja testowa. Już wiem, że w przyszłym roku powstanie ich więcej i to juz bardziej uporządkowanych. Ponadto, na pewno będą też szydełkowe bombki bo niektóre wzory po usztywnieniu są po prostu przepiękne! Ale tak jak mówię, raczej za rok, bo teraz już inne sprawy muszę brać w swoje ręce.



Tak wyglądały po zdjęciu z baloników. W niektórych miejscach widać, że się odgięły ale to ciekawska Malizna musiała sprwdzić giętkość....






Tak sobie wisimy....




A tak błyskamy nocą...
Jak na pierwszą próbę to mi się podobają, powiem nieskromnie. Myślę tylko, że ładniej by wygladały z ledami o ciepłej barwie bo tutaj założyłam z zimną.
Tyle na dziś. Buziolce przesyłam ogromne!

środa, 9 grudnia 2015

Prawie się udało

Pod koniec tamtego roku obiecałam sobie, że nie zakopię się znowu w ufokach. Szło mi dobrze. Prawie cały rok wytrzymałam. Ale przyszła pora, że człowiek ma więcej czasu na władanie czółenkami i szydełkiem i od razu małpiego rozumu dostał. Zakopałam się trochę ale dramatu nie ma. Jak ktoś tak ma to ma i już. O!
Co się udało dokończyć. Dwa komplety na chłody. W założeniu dla siebie bo nadal z gołą głową latam. Ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że moje baby sobie przywłaszczą.
Użyłam himalaya super soft yarn, szydełka 5 i 6 mm. Powiem szczerze, że ekonomiczność tej włóczki jest powalająca. Zakupiłam 3 motki, a z ostatniego jeszcze sporo zostało. W dodatku jest cieplutka, miła, taka do wtulania zmarzniętego nosa w sam raz.













No i wysypały mi się też króliczki. Taaaa, wiem, że nie te święta....





Oba robione himalaya dolphin baby bo już się tyle dobrego o tej włóczce naczytałam, że nie można było nie sięgnąć. Pierwszy mniejszy bo szydełkiem 5mmm, a drugi 6mm i urósł spory bo ma 20cm wysokości. A dzięki tej pluszowej włóczce są wymarzone do głaskania i przytulania.



Ostatni to wersja testowa do zbadania właściwości włóczki bon bon. No cóż... Jak się już wsiądzie do mercedesa to... No nie jest tak samo  Tu użyłam szydełka 4mm i uszaty ma 12 cm, więc jak widać różnica znaczna.
Na dziś tyle. Chyba by trzeba było do świąt się sposobić u mnie jak zwykle opornie choć ozdób przybywa. Jak mnie eufoki nie przykryją to jeszcze sie pojawię. Pozdrawiam Was ciepluteńko!

piątek, 27 listopada 2015

Na wielu blogach już ozdoby zimowe i świąteczne, więc ostatnim rzutem ja jeszcze pozostanę w jesieni. Opatulona w kocyk, z robótką bądź książką w łapkach. A jak z książką to i zakładka się przyda. Dawno frywolnych nie było, zatem dziś pokażę dwie.





















I jeszcze na koniec, u progu grudnia- nagietki kwitnące w najlepsze....




czwartek, 19 listopada 2015

Do znudzenia....

...bo znowu czapy. Tym razem biała, grubaśna z eveyday big i testowy kapturek dla Malizny.










Teraz urodził mi się pomysł na serwetę frywoitkową. Jak mnie za szybko nie znudzi to może obrusik. Póki co powstaje mozolnie bo nie dość, że u mnie koronki powstają dość wolno to i innych zajęć masa. Ale działam....




Jest też mała zmiana logo. Wciąż szukam tego idealnego

niedziela, 8 listopada 2015

Wirus

Wirus ale taki nieszkodliwy. Bo te sympatyczne żółte stworki pomimo zapanowania nad dziecięcymi umysłami, żadnej szkody im nie czynią. Ja przyznaję, że w ostatnim czasie wyskakiwały na mnie tak często, że już mi się przejadły, ale czego się nie robi na prośbę dzieci....
Próbę podjęłam jakiś czas temu




Opornie mi to szło. Włóczka Alize Baby Wool i szydełko 2,75 jakoś nie chciały współpracować. Nitka mi się rozłaziła, za mocno naciągałam półsłupki no jednym słowem koszmar. Ale się nie poddałam



No szału nie ma, widać, że wymęczone. I jeszcze Bob jest ale temu to oczy wyszły koszmarnie więc się na fotkę nie załapał.
Ale jak już zestaw trafił do małych łapek, poczułam niedosyt i złapałam włóczkę Gerlach, która czekała na testy. Szydełko 4,5 no i kochani! Co tu dużo mówić, większe formy zdecydowanie wygodniej i przyjemniej mi się dzierga. Poszło szybciutko, bez prucia i problemów. A włóczka fajna- odrobinę przypomina Everyday Big, choć z piedestału mojego prywatnego jej nie zdjęła.






Jeszcze jeden plus tej nitki-  kolor jest neonkowy więc w realu wygląda o wiele korzystniej.
Dla porównania jeszcze wielkość dziergadełek- wzór ten sam, grubość włóczki zrobiła swoje :